Imię i nazwisko
Twój e-mail:
Treść wiadomości:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Formularz został wysłany — dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!

Kontakt

Kontakt

Kontakt

Szukasz moich książek?

Kliknij w logo

Szukasz moich książek?

Social media

Social media

Social media

Kliknij w logo   >>>>>>>

Zobacz również

Krótka opowiastka o tym, dlaczego warto pisać to, na co ma się ochotę, a nie to, co podpowiada rozsądek czy rynek.

Dawno, dawno temu, w 2016 roku na portalu fantastyka.pl pojawiła się informacja o konkursie. Redakcja, chcąc upamiętnić 30-lecie pierwszego opowiadania Andrzeja Sapkowskiego na łamach „Fantastyki”, ogłosiła nabór fan-fiction w uniwersum Wiedźmina!

Serce

Zajarałem się jak szczerbaty sucharami!!! :D Może nie jestem fanatykiem uniwersum jak niektórzy, ale fanem jak najbardziej. Czytałem kilkukrotnie całą serię, byłem świeżo po ograniu trylogii gier. Jeden fan-fic już zresztą kiedyś napisałem, próbując dostać się do CD Projektu na stanowisko scenarzysty przy tworzeniu „trójki” i opko to dało mi przepustkę do kolejnego etapu rekrutacji (choć pracy, koniec końców, nie dostałem ;)) Tak czy inaczej, to była niepowtarzalna okazja, by pobawić się w ukochanej piasko(Sapko)wnicy :)

A potem przeczytałem warunki konkursu. Z puli przysłanych tekstów redakcja miała wyłonić trzech laureatów, a nagrodą miała być publikacja na łamach „Fantastyki”. I tyle.

Rozum

Od razu odezwał się rozsądek. Gra „Wiedźmin 3” biła wówczas rekordy popularności, hype osiągał szczyty. Wiedziałem, że redakcja zostanie dosłownie zalana setkami tekstów. Większość zapewne nadawałaby się na srajtaśmę, ale mimo wszystko konkurencja byłaby potężna. I tylko trzy miejsca premiowane? Nagrodą nie jest nic oprócz publikacji w czasopiśmie? Byłem już w „Fantastyce” i uznawałem ten checkbox za odhaczony, więc to nie była już nie wiadomo jaka incentywa.

Zacząłem się zastanawiać: co jeżeli mi się nie uda? Nie opublikuję tego opowiadania w żadnym innym zinie, bo to fan-fic. Włożę masę pracy i serca, a potem „zostanę jak chuj z tym angielskim”, cytując klasyka. Takie opowiadanie to ok. 10 procent powieści, nie lepiej skoncentrować się na książce i popchnąć w tym czasie własną powieść dalej? Z tego jest przynajmniej szansa na jakąś dalekosiężną korzyść.

Posłuchałem rozumu i zrezygnowałem z udziału w konkursie.

WTF???

Wyobraźcie sobie moje zdziwienie i wkurwienie, kiedy po iluś tam miesiącach „Fantastyka” ogłosiła wyniki i... niespodziankę. W związku z dużą ilością dobrych tekstów redakcja dogadała się z wydawnictwem Supernova i z dziesięciu najlepszych opowiadań powstanie antologia książkowa! I ukaże się normalnie na rynku!

No do chuja Wacława!!! Myślałem, że mnie krew zaleje! Ale wściekły byłem jedynie na siebie.
Ok, może do pierwszej trójki bym się nie załapał (choć nigdy nie wiadomo), ale do pierwszej dziesiątki? Tu już szansa rosła niepomiernie. No i to by był mój debiut książkowy, do tego wiedźmiński! Osobiście nie przywiązuję dużej wagi do obecności na półkach w Empiku (nie po to idę w indie), ale rodzicom by się zrobiło miło :)

A tak wszystko psu w dupę.

Przy okazji... Książka, dla której zrezygnowałem z opowiadania wiedźmińskiego, okazała się być moją pierwszą, felerną powieścią i wylądowała w całości w koszu. Czy muszę coś dodawać? :D

Morał

Jakby ktoś jeszcze nie zajarzył... Piszcie to, na co macie ochotę, co was grzeje, interesuje, jara. To, co macie ochotę w danej chwili eksplorować. Piszcie to, co wam serce, instynkt i intuicja podpowiadają. Nie tylko sami będziecie mieli z tego większą frajdę, ale i efekt będzie lepszy. A kto wie, może wszechświat nagnie się w taki sposób, że nagrodzi was za to? Mnie w każdym razie ukarał za robienie czegoś wbrew sobie ;)

Chłodna kalkulacja nie może być jedynym kryterium przy doborze tematów do pisania. Rozprawiam się z tym w poście pt. „O czym pisać, żeby książka się sprzedała?”, polecam.

Przynajmniej tyle :)

Na pocieszenie dodam, że antologię „Szpony i kły” koniec końców wygrałem :D biorąc udział w innym konkursie fantastyki.pl, tym razem na... limeryk wiedźmiński :D Mój pierwszy limeryk w życiu i od razu jackpot ;) Przytaczam go poniżej dla poprawienia humoru :)

Nieprawda to, że z Rivii Geralt
Przez próbę traw na łbie pobielał.
To przez to, kochani,
Że z czarodziejkami
Aż dwiema się, biedny, użerał.

Bawcie się dobrze i jeszcze raz: piszcie to, co wam serce podpowiada! :D

Z pozdrowieniami

Leszek Bigos ztj. Wkurzony Pisarz

 

Obrazek: genengnews.com

09 lutego 2022

Idź za sercem, nie rozumem