Kilka miesięcy temu wrzuciłem na grupę „Polska Fantastyka” informację o moim blogu i niemal od razu pożałowałem. Okazało się, że moje poglądy na rynek wydawniczy, delikatnie mówiąc, odbiegają od normy 😉 Mówiąc mniej delikatnie, zostałem zjechany 🙂

W sumie to nie mam prawa mieć żalu. Jestem przecież, z ich punktu widzenia, naturszczykiem bez doświadczenia, a co taki naturszczyk może wiedzieć. Trudno się z tym nie zgodzić. Nie mam dwucyfrowej ilości wydanych książek na koncie, ba, nie mam nawet jednej, a śmiem kwestionować zastany porządek rzeczy, zwłaszcza orędować za indie publishingiem, który w Polsce, poza kilkoma incydentalnymi historiami sukcesu, nie ma racji bytu.

Jaka jest moja wersja? Podeprę się cytatem z Freda z „Chłopaki nie płaczą”.

„Byłeś kiedyś w Stanach? Nie? A ja… znam kogoś, kto był i opowiedział mi to i owo”.

Ot i wszystko. Śledzę po prostu blogi zachodnich pisarzy, którzy mają dużo większe doświadczenie ode mnie, a także inne źródła (jak Publishers Weekly czy Authors Guild). Jedni bronią tradycyjnych wydawców, inni hałłakują za indie, a ja czytam jednych i drugich i po prostu wyrabiam sobie na temat tego wszystkiego zdanie, które przedstawiam na blogu.

Najbardziej denerwują mnie argumenty „udowodnij”, jakby cokolwiek było pewne w tej branży 😀 Denerwują mnie, bo jestem wobec nich bezsilny. Nie zapisuję przecież wszystkich linków do stron, które przeczytałem na przestrzeni lat, nie potrafię ich przywołać ot tak. Z czasem informacje, które przyswoiłem, zmieniły się w gigantyczną chmurę gazową, a z rdzenia tej chmury powstał mój światopogląd.

Inna sprawa, że pytania zadaje się dużo łatwiej niż odpowiada na nie. Pytanie zawiera się z reguły w jednym zdaniu, a wyczerpująca odpowiedź wymaga dużo więcej wysiłku. Ktoś tymczasem przeczyta i zada po prostu następne pytanie, a ja będę musiał się dalej produkować 🙂

Stwierdziłem, że to nie ma sensu: zmarnuję tylko energię, czas i nerwy. Lepiej spożytkować ten czas na pisanie książek. Wrzucam na bloga posty dwa razy w tygodniu, uważam, że to i tak sporo. Nie będę angażował się w dyskusje facebookowe, co najwyżej wynotuję sobie pytania, które posłużą mi za bazę dla kolejnych postów, w których będę mógł się odnieść kompleksowo.

Nie będę też pchał się ze swoimi treściami tam, gdzie mnie nie chcą. Mam swój blog i fanpage: to wystarczy. Jeżeli kogoś ta tematyka interesuje, w końcu i tak tu trafi.

No i, przede wszystkim, zacząłem „eksperyment indie”, który ma trwać pięć lat i uczynić ze mnie zawodowego pisarza (najlepiej indie publishera). Jego rezultaty odpowiedzą ostatecznie, czy mam rację czy nie.

Jeżeli mi się uda i w ciągu pięciu lat zostanę indie publisherem, to oznacza, że mam rację: że moje poglądy były słuszne, a książki wystarczająco dobre, żeby mnie utrzymać.

Jeżeli mi się nie uda, to opcje są cztery.

  1. Książki są dobre, tylko poglądy błędne:

W takim układzie posypuję głowę popiołem i wracam na jedynie słuszną, tradycyjną ścieżkę, o ile jakikolwiek wydawca będzie ze mną wtedy jeszcze chciał współpracować 😛

  1. Poglądy są właściwe, tylko moje książki są słabe.

W takim układzie ja pakuję się i idę na ryby, ale ze spokojnym sumieniem, bo prędzej czy później lepszy pisarz pójdzie moim śladem i mu się uda.

  1. Poglądy są błędne i książki słabe.

W takim układzie posypuję głowę popiołem i jednocześnie przestaję pisać.

  1. Nie wypełniłem założeń eksperymentu.

Nie byłem w stanie pisać trzech książek rocznie przez pięć lat, czy to z winy czynników zewnętrznych, czy przez swoje opierdalactwo. Wszystko zależy od sytuacji, w jakiej będę po pięciu latach: jeżeli nic nie drgnie, dam sobie spokój. Jeżeli będę widział progres, przedłużę eksperyment.

Jedno jest pewne. Do czasu zakończenia eksperymentu:

NIE PRZESTANĘ PISAĆ BLOGA

NIE BĘDĘ REAGOWAŁ NA ZACZEPKI

Macie prawo mówić co chcecie: że mi odjebało, że jestem szkodnikiem, albo pocieszną maskotką, nad którą można się zlitować, co najwyżej 🙂 Mam wyjebane, nie obchodzą mnie opinie innych. Mam swój cel i tylko on mnie obchodzi.

Tymczasem pozdrawiam wszystkich, krytyków też 🙂

Pa! 😀

Leszek Bigos ztj. Wkurzony Pisarz

join-me-on-facebook-small

Grafika: www.deviantart.net