Dzisiaj post fekalny. Proszę nie czytać przy jedzeniu! 😛 Szanowne Panie też uznaję za ostrzeżone 😉

Porozmawiamy sobie o zatwardzeniu, jakim jest blokada twórcza. Metody walki są analogiczne wobec sposobów na klasyczne, gastryczne zaparcie. Można sobie z nim poradzić następującymi sposobami:

  1. Przemocą

Czyli usiąść i „przeć”. Z reguły, bowiem, tylko początek jest skamieniały, dalej materia ma właściwą konsystencję. Kiedy więc uda się nam wypchnąć „korek”, dalej powinno być dużo łatwiej. Samopoczucie towarzyszące „odczopowaniu” jest bardzo przyjemne. Endorfinowy strzał pojawia się bowiem zawsze, kiedy uda się nam siłą woli przemóc ograniczenia organizmu.

Innymi słowy, mimo iż czujesz, że nic nie przychodzi ci do głowy, siadaj i pisz. Będzie ci szło w tempie jednej sylaby na minutę, ale w tle zaczną już działać ruchy robaczkowe, popychające do przodu fabułę w twoim umyśle. Prędzej czy później usłyszysz upragnione „plum” i palce znów zaczną uderzać w klawiaturę z siłą wodospadu 😉

  1. Mieszanką przeczyszczającą

Andrzej Pilipiuk ma niezawodny sposób na blokadę twórczą: dużo pozaczynanych rzeczy. Kiedy piszesz kilka fabuł naraz, nie ma bata, żeby w którejś nie przyszło ci do głowy coś fajnego, byś mógł ruszyć do przodu. Otwarcie folderu z plikami tekstowymi i rozkminę nad dalszymi losami ich wszystkich można porównać do skonsumowania naraz ogórków kiszonych, jabłek i mleka. Nie ma jelita, którego nie dałoby się w ten sposób udrożnić 😉

  1. Budowaniem masy krytycznej

Dyskomfort podczas zaparcia może wynikać z niedomiaru gęstej treści. Może nam po prostu brakować ciśnienia, koniecznego, by uzyskać efekt katharsis. 

Innymi słowy, zbieraj informacje, które mogą ci się przydać. Jeśli nie możesz pisać, to przynajmniej rób research. Możesz natknąć się na coś, co stanie się katalizatorem dla ciągu dalszego.

  1. Rozchodzeniem ciśnienia

Od ciągłego siedzenia na muszli można dostać hemoroidów. Idź na spacer do lasu albo na imprezę. Spotkaj się z przyjaciółmi. Ogólnie: oderwij się. Chodzi o to, by w plenerze „wybączkować się” 😛 Dzięki temu zbierzesz siły i koncentrację do ostatecznej rozprawy z wielkim brązowym bossem 😀

  1. Dobrym pierwszym „strzałem” 😉

Nie kończ sesji pisarskich, kiedy wyprztykasz się całkowicie z pomysłów. Zostaw sobie choć trochę na następny raz (to jedyna porada, która nie ma pokrycia w fekalnej rzeczywistości 😛 ), a najlepiej kończ pisać, przerywając zdanie w połowie. Dzięki temu, siadając następnego dnia, zaczynasz z wysokiego „C”. Wchodzisz od razu na właściwe obroty. Jesteś mniej podatny na blokady, bo nie zaczynasz od lampienia się w pustą kartkę.

Życzę owocnych wypróżnień 😀

Leszek Bigos ztj. Wkurzony Pisarz

 

Zdjęcie: collective-evolution.com