Dziś krótko, bo zatwardzenie twórcze rozkminiałem już TUTAJ. Zawarte w ówczesnym poście porady są nadal wartościowe, natomiast jakiś czas temu wpadł mi w ręce kolejny sposób i okazało się, że stosowanie go przychodzi mi najbardziej naturalnie i po prostu zawsze działa.

Niezawodny sposób na blokadę twórczą to… (werble)

Napisz następne zdanie.

Tadaaam! 😀

Po prostu. Kiedy dochodzisz do momentu, gdy nie wiesz co dalej, to nie torturuj się długo/średniodystansowymi dylematami dla fabuły. Zatwardzenie wynika bowiem również z tego, że zbyt wiele luźnych elementów układanki próbujemy dopasować naraz, zanim zaczniemy cokolwiek pisać.

Zamiast tego napisz kolejne zdanie, które po prostu ma sens. Kolejne zdanie, które wynika logicznie z poprzedniego zdania. A kiedy to zrobisz, zrób to jeszcze raz. I jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz. Prędzej czy później zdasz sobie sprawę, że stopniowo zaczyna ci się przejaśniać we łbie i wracasz do gry.

Trochę przypomina to sytuację, kiedy gubisz się w lesie. Osoby, które rozpaczliwie patrzą w górę, przed siebie, na boki, szukając punktów orientacyjnych, często kręcą się w kółko. „Napisz następne zdanie” każe zamiast tego patrzeć pod nogi. Stawiasz jedną nogę przed drugą, po jednej nodze naraz, nie zastanawiając się nad kierunkiem, czy przebytym dystansem. Po prostu w pewnym momencie patrzysz pod nogi, a tu: „o kurwa, jestem na ścieżce” 🙂

Odkąd zacząłem stosować tę metodę, przestoje, o ile się zdarzają, są bardzo krótkie i niemal niezauważalne. Zaakceptowałem momenty, kiedy czegoś nie wiem, przestałem się ich bać, nie paraliżują mnie.

Mało tego! Dostrzegam, że momenty pustki w głowie sprawiają mi dużo frajdy 😀 Trochę na zasadzie „no dobra, ciekawe dokąd wyobraźnia zaprowadzi mnie TYM razem” 😀 Nie wiem, może to działa na zasadzie „defragmentacji dysku”? 😉 Kiedy koncentruję się tylko na następnym zdaniu, puzzle w tle same wskakują na swoje miejsce. Tyle fajnych, kreatywnych patentów wpadło mi do głowy w trakcie pozornego blackoutu, jestem prawie pewny, że nie wpadłbym na nie w trakcie „trzeźwego” planowania.

Dowiedziałem się o tym patencie z książki „Writing into the dark” Deana Wesleya Smitha. Wspominałem o nim już kilkakrotnie, gość jest moim pisarskim guru i polecam gorąco zarówno tę jak i inne jego książki, a także bloga.

Bawcie się dobrze przy pisaniu, pozdrawiam! 😀

Leszek Bigos a.k.a. Wkurzony Pisarz

 

Zdjęcie: www.playmobil.co.uk