Dziś przyjrzymy się piątemu, ostatniemu z przykazań CENTS, opisanych w książce „The millionaire fastlane” MJ DeMarco i temu, jak na jego tle wyglądałoby wydawanie własnej twórczości w Polsce.

Scale (skala): Czy twój produkt da się łatwo replikować przy relatywnie niewielkiej inwestycji czasu i zasobów materialnych? Jeżeli tak, spełniasz przykazanie skali. Przykładem są gry komputerowe, sprzedawane za pośrednictwem platform internetowych. Raz wykonany produkt może być kupiony lub użytkowany przez miliony klientów, nawet jednocześnie, przy minimalnym wysiłku i zużyciu zasobów. Zysk się skaluje, ale praca nie.

Książki to najbardziej skalowalna forma rozrywki na świecie. Różnice w proporcjach między ilością zasobów, potrzebnych do wytworzenie dzieła, a możliwymi formami jego rozpowszechniania, zostawiają w tle filmy, muzykę i gry.

Nie mówię już nawet o podstawowych formach, jak książka papierowa, e-book czy audiobook. Internet daje dużo więcej możliwości, ogranicza nas tylko wyobraźnia! Można np. nadawać książkę w odcinkach, jako słuchowisko w radiu internetowym i na YouTubie. Można zaaranżować jakieś klimatyczne studio w pokoju i streamować na Twitchu czytanie live. Można odpalić serwis subskrypcyjny i np. udostępniać abonentom jednego shorta dziennie, by mieli co czytać w drodze do pracy. Ba! Można wejść we współpracę ze storyboardzistą, lektorem i kompozytorem muzyki elektronicznej i niewielkim nakładem sił stworzyć własny film ze static shotów! Można odpalić kampanię na Kickstarterze, czy innym Polak Potrafi, zdobyć fundusze na tłumaczenie i redakcję angielskiej wersji językowej książki, a potem, na wersji anglojęzycznej, powtórzyć wszystkie powyższe pomysły.

A wiecie, co jest najlepsze w powyższych patentach? Że wszystkie, co do jednego, są w zasięgu indie publishera. Każdy z nich może przeprowadzić osobiście lub niskim kosztem zorganizować JEDNA OSOBA. Ludzie, przecież to jakiś matrix, w jakich zajebistych czasach przyszło nam żyć!

Wymyśliłem sobie te pomysły ot tak, w pięć minut, pisząc bloga i nie zastanawiając się nad ich faktyczną perspektywicznością. Ciekawe, na co bym wpadł, gdybym się naprawdę przyłożył 😉 A dopiero strach pomyśleć, ile sposobów na zarabianie pieniędzy mogliby wymyśleć tradycyjni wydawcy, którzy są właścicielami tylu już wypromowanych historii i mają pieniądze. Tort praw autorskich można pokroić na nieskończenie wiele cieniutkich kawałków, a każdy z nich niesie w sobie potencjalne źródło dochodów.

No, ale żeby zacząć myśleć strategicznie, trzeba wyjąć głowę z dupy. Wydawcy tak bardzo zafiksowali się na desperackich próbach przetrwania w pato-tradycyjnym modelu sprzedawania książek, że nie zdają sobie sprawy, na jakiej żyle złota siedzą.

Wystarczy wyjść z tradycyjnych ram i pozwolić książce przestać być tylko książką! Pisarzu, nie tworzysz książek. Tworzysz HISTORIE! Możesz je opowiadać na milion sposobów. Mało tego, chyba nie masz innego wyjścia, bo tradycyjna książka od dawna dogorywa w getcie i jedyne, co ją stamtąd wyciąga, to adaptacja na inne medium.

Niesamowite, na ile wspaniałych rzeczy może przełożyć się kilka miesięcy pracy jednej osoby. A nie daj Boże trafi ci się hit… jeden hit. W przypadku indie publishera, który jest właścicielem wszystkich praw i może doić ten hit, adaptując go na kolejne media i przedstawiając coraz to nowej publiczności… jeden hit ma taką moc, że może ustawić finansowo do końca życia. Jak przy wielkim wybuchu: z niczego może powstać wszystko.

Dlatego właśnie sto razy wolę samemu wydawać swoje historie niż iść na współpracę z wydawcami. Potencjał, jaki czeka na ścieżce indie, jest stokroć bardziej wart ryzyka porażki niż na tradycyjnej pisarskiej ścieżce. A przede wszystkim, budowanie swojego małego indie świata to o wiele większa FRAJDA.

Aha, zapomniałem o ocenie 😀 W przypadku przykazania skali to tylko formalność. 10/10!!!

Omówiłem już wszystkie przykazania CENTS. W kolejnym poście podsumowanie.

Do przeczytania! 😀

Leszek Bigos ztj. Wkurzony Pisarz

Zdjęcie: youtube.com