Ciąg dalszy interpretacji poniższej tabelki i od razu disclaimer. Niniejszy post dotyczy sytuacji, w której udaje się nam mądrze obniżyć koszty redakcji i okładki. Jeżeli twoje teksty regularnie wracają do ciebie pokreślone, nie czytaj dalej! Zamiast tego przestudiuj pierwszą tabelkę z posta, który znajdziesz TUTAJ.

No dobra: najpierw tabelka dla przypomnienia:

blog-symulacja-finansowa

Przetestowałem dwa warianty: jeden, gdy pokrywam koszty wysyłki (przesyłka listowa, wg. cennika Poczty Polskiej), a drugi, gdy za wysyłkę płaci czytelnik. Darmowa wysyłka to jeden z wymiernych bonusów, jakie można zaproponować klientom podczas przedsprzedaży, jako wyraz podziękowania za zaufanie i zakup przed oficjalną datą premiery.

Przedsprzedaż jest twoim najlepszym przyjacielem, bo pomaga oszacować nakład, jaki powinieneś wydrukować. Jako początkujący indie publisher, będziesz robił niskie nakłady techniką druku cyfrowego (offset zaczyna się opłacać mniej więcej od tysiąca sztuk wzwyż). Druk cyfrowy ma tę zaletę, że powstaje szybko, więc możesz z nim poczekać do ostatniej chwili.

Spójrz na ostatni wiersz w tabelce. To jest twój próg zwrotu z inwestycji, czyli po sprzedaniu tylu sztuk książki uzyskujesz zwrot poniesionych kosztów, a wszystko powyżej to czysty zysk.

Przed zleceniem druku, policz ile osób kupiło twoją książkę w przedsprzedaży. Jeżeli, przykładowo, dostałeś 228 zamówień, możesz wydrukować 500 sztuk, nie dokładając z własnej kieszeni ani grosza!

Kolejny plus druku cyfrowego jest taki, że przyjmują zamówienia już od jednej sztuki. Nawet przy stu egzemplarzach coś ci zostanie w kieszeni, choć, oczywiście, szkoda zachodu przy takiej ilości. Masz jednak pewność, że nawet jeżeli przedsprzedaż okaże się totalną porażką, to nie stracisz pieniędzy.

Rozbujanie własnego kanału sprzedaży to przerąbana sprawa, ale spójrz na to z innej strony. Chcąc rozkręcić biznes w innym sektorze, ludzie biorą kredyty, pakują w to oszczędności… ty inwestujesz tylko czas na tworzenie książek, który i tak byś poświęcił, gdyby nikt ci za to nie płacił, prawda? PRAAWDA? 😉

Podsumowując: indie publishing to biznes bez ryzyka! 😀

BENG! 😀

Leszek Bigos ztj. Wkurzony Pisarz

join-me-on-facebook-small

 

Obrazek: www.planyourmeetings.com