Napisałeś wtórną książkę: zombie apokalipsę, fantasy o mścicielu z mieczem albo romans o nieszczęśliwej miłości. Coś, co nie tylko już było, ale zostało zajeżdżone na śmierć przez innych pisarzy.

No i co z tego? 🙂 Jeżeli fajnie się czyta, to wtórność w niczym nie przeszkadza.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli: oryginalność jest jak najbardziej pożądana. Natomiast nie jest konieczna, żeby czytelnik miał przyjemność z czytania.

Przesadną wagę do oryginalności przywiązują gatekeeperzy i wszelkiej maści recenzenci. Nic dziwnego, wczujcie się w ich sytuację. Pomyślcie ile wtórnych książek musieli przeczytać w swoim życiu, do tego kiepsko napisanych. Gdybym był takim gatekeeperem, skazanym na obcowanie z wtórnymi książkami, to też chciałbym wreszcie przeczytać COŚ INNEGO. Oryginalność staje się Świętym Grallem, przy którym bledną inne walory.

Przeciętny czytelnik chce się po prostu rozerwać. Czyta dla przyjemności! 😀 Ciekaw jestem, czy gatekeeperzy umieją jeszcze czytać tak po prostu, dla frajdy 😉

Dla przeciętnego czytelnika oryginalność wcale nie jest najważniejsza. Najważniejsze, żeby książka była po prostu FAJNA, a kryteria fajności każdy ma własne.

Jest jeszcze jeden aspekt oryginalności, na który mało kto zwraca uwagę. Styl autora. Jego głos.

Nie musisz wynajdywać nowych gatunków literackich, żeby być oryginalnym. Na rynku jest pewnie z tysiąc książek o zombie apokalipsie, ale jeżeli masz swój styl, to żadna z nich nie jest taka jak twoja.

John D. MacDonald powiedział kiedyś, że każdy pisarz ma w sobie milion słów gówna, które musi wypisać, zanim stworzy coś, co nadaje się do sprzedania. Ten milion słów to proces wykuwania własnego stylu.

Każdy początkujący pisarz podświadomie małpuje style autorów, pod których wrażeniem aktualnie jest. Im więcej czyta, tym większej ilości stylów próbuje. Fascynuje go nowe, dokłada nowe sztuczki do swojego arsenału, natomiast to, czego spróbował po drodze, odkłada się, przynajmniej częściowo. W końcu, jeżeli pisarz jest wystarczająco konsekwentny w poszukiwaniach, ze zmałpowanych elementów różnych stylów powstaje unikalna mieszanka, w której nie sposób dopatrzeć się składników. To jest właśnie twój styl. Twój głos.

O tym, jaka jest siła stylu, przekonał się sam Stephen King. Aby móc bezkarnie eksperymentować z innymi gatunkami oraz by móc wydawać więcej książek rocznie, zaczął pisać pod pseudonimem Richard Bachman. Nie docenił jednak swojego własnego stylu 😉

Niejaki Steve Brown, pracownik jednej z waszyngtońskich księgarni, przeczytał książki Bachmana i stwierdził: „Hm. Ten koleś pisze dokładnie jak Stephen King” 😀 Zaczął swoje prywatne śledztwo, kopał, kopał aż się dokopał i spalił przykrywkę Kinga 😀

Innymi słowy, oryginalność jest nie tylko wtedy, kiedy zrobisz cos nowego, ale też kiedy zrobisz coś starego po swojemu.

Pozdrawiam 🙂

Leszek Bigos ztj. Wkurzony Pisarz

join-me-on-facebook-small

Grafika: www.refe99.com